Jack zaczął mnie pocieszać i nie wiadomo nawet z kąt zaproponował mi abym zgłosiła się do klubu ze striptizem. Często najpierw mówił, a potem myslał, lecz to uznałam za znaczne przegięcie. Mimo wszystko pozwoliłam mu mówić dalej. Mówił, że się do tego nadaję z moją figurą i dodatkowo mogłabym również zgłosić się to tych dziwek. Musiał dużo wypić żeby proponować coś takiego...Od powiedziałam mu bardzo spokojnie i wytłumaczyłam, że nie interesują mnie takie prace i, że coś takiego to może proponować dla kogoś innego. Na pewno nie dla mnie.
Doszłam do domu wchodząc do mieszkania zobaczyłam ojca, czekał na wiadomość ode mnie, w której miałam mu powiedzieć czy dostałam pracę. Nie musiałam mu nic mówić, wszystko wyczytał z mojej twarzy. Poszłam do swojego pokoju. Leżąc już w łóżko myślałam o tych facetach ze sklepu. Zastanawiałam się czy się do nich nie zgłosić ale szybko wypuściłam tą myśl z głowy, gdyż był to najgorszy pomysł na jaki kiedykolwiek mogłabym wpaść.
Następny poranek. Czuję się bardzo źle. Jestem głodna. Niewyspana choć szybko poszłam wczoraj spać. Ciągle myślę o lekach ojca. Zbliża się koniec miesiąca. Oznacza to, że leki taty kończą się i trzeba kupić następne. Jedzenia w lodówce też niema. Pieniędzy. Nic.
Pierwszy raz od paru lat postanowiłam poprosić o pomoc swoją ciotkę, nie jestem do niej jakoś przywiązana i bardzo dawno do niej nie pisałam, ani nie dzwoniłam. To wszystko przez kłótnie mojego ojca z nią. Nie wiem jakiej odpowiedzi od niej oczekuję.
Miałam nadzieję, że wybaczyła dla taty nawet bez usłyszenia od niego słowa "przepraszam". Jednak się myliłam. Była ona taka jak mówił mój ojciec. Nie wierzyłam mu tylko dlatego, że miałam nadzieję, że jak zawsze znowu przesadza. Ale cóż, jednak mój ojciec się nie mylił. Zastanawiam się tylko dlaczego nie ruszyło jej nawet to, że on jest chory... i to bardzo poważnie. Musi naprawdę nie mieć serca, aby nie pomóc osobie wyzdrowieć. Nawet nie wyzdrowieć, a przeżyć bo na pewno to, tato jest tak chory, że grozi mu śmierć.
Odpuściłam sobie na dzisiaj szukanie pracy ponieważ wiedziałam jak się skończy.
Leżałam sobie na łóżku gdy nagle zadzwonił mój telefon. W pierwszej chwili pomyślałam, że to może ktoś u kogo zostawiłam swoje CV. Ale to był tylko Jack. Nie chciałam nawet od niego odbierać, lecz moja dłoń sama nacisnęła zieloną słuchawkę. Przyłożyłam telefon do ucha i przywitałam się z nim. Dzwonił do mnie, aby mnie przeprosić za tą propozycję, powiedział, że nie wie co mu odbiło.Jedyne co zrobiłam to przyjęłam przeprosiny bez zbędnego ciągnięcia tematu
Rzuciłam się z powrotem na łóżko ale za długo nie poleżałam gdyż ojciec zawołał mnie pytając się zaciekawiony kto dzwonił...Nie chciałam odpowiadać, więc zawiadomiłam go, że wychodzę się przejść.
Nie wiedziałam gdzie się udać, więc szłam przed siebie. Doszłam aż na cmentarz. Ludzie zazwyczaj przechodząc przez tą bramę wejściową czują żal i smutek, ponieważ przypominają sobie o zmarłych osobach. Ja może i czułam żal i smutek, ale nie z tego powodu. Przechodziłam między nagrobkami zerkając na niektóre z nich bardzo ostrożnie, jakby zaraz coś miało stamtąd wyskoczyć i mnie zaatakować. Jedyne czym się różniły to tym, że jedne wyglądają biednie, a drugie bardzo bogato.
Usiadłam na jednej z ławeczek postawionej na przeciw nagrobka. Czułam się naprawdę dobrze siedząc tam samotnie ale ta przyjemność za długo nie trwała. Przysiadła się do mnie jakaś starsza kobieta. Wyglądała na bardzo miłą. Przypominała mi moją już zmarła babcię. Zauważyłam, że bardzo chciała zacząć ze mną rozmowę ale dokładnie nie wiedziała jak. Postanowiłam pierwsza się odezwać: -Jak mija dla pani dzień?- to chyba najgłupsze pytanie jakie można by było zadać siedząc na cmentarzu.
-Doskonale moje dziecko- odpowiedziała starsza kobieta.
-To dobrze. Czy to pani małżonek lub ktoś z rodziny?- zapytałam wskazując na nagrobek
-Nie, nie znam tego mężczyzny. Co tutaj robisz?
-Siedzę i rozmyślam.
-Czyżby złamane serce-zapytała żartobliwie kobieta
-Nie....
-Przypominasz mi moją wnuczkę...-po tym jak usłyszałam te pierwsze słowa przestałam w ogóle słuchać, starsze kobiety często o tym rozmawiają ale ja nie chciałam słuchać o żadnej innej dziewczynie, niby do mnie podobnej, lecz w ogóle innej. Kobieta ta nie zdawała sobie sprawy jakie mam problemy.Gdy zauważyłam, że skończyła mówić pożegnałam się i przeprosiłam, że nie mogę dużej z nią posiedzieć.
Wracając do mojego domu zobaczyłam mężczyzn, których wtedy widziałam w sklepie gdy rozmawiali o narkotykach. Jednego z nich zgarniała policja, a reszta tylko się przyglądała tej akcji. Gdy przechodziłam obok nich oblali mnie wzrokiem, ale nic nie powiedzieli choć myślałam, że mnie skomentują jakąś obelgą.
Patrzyłam się na telefon, chciałam do kogoś zadzwonić i porozmawiać ale dotarło do mnie, że nie mam przyjaciół. Nikt nie chce się ze mną przyjaźnić dlatego, że nie skończyłam szkoły, nie mam matki i kasy jak oni wszyscy. Rozumiem je w końcu kto by chciał, nawet ja sama z kimś takim jak ja nie chciała bym się przyjaźnić. Myśląc o tym robi mi się niedobrze, to chyba z obrzydzenia do całego świata jak i do samej siebie. Kiedyś było inaczej. Miałam chłopaka jak i przyjaciół. Wszystkim im ufałam. Sądziłam, że będą przy mnie na dobre i na złe, ale wszystko po kolei zaczęło się sypać. Choroba mamy i pogrzeb, potem brak pieniędzy na utrzymanie, krzyki ojca, moja niechęć do nauki...Od tego się zaczęło i jest tak do tej pory.
Jedyne co chciałabym zmienić, to to, aby moja mama nadal żyła, a ja żebym ukończyła normalnie szkołę.
cudownie piszesz, masz talent. Powodzenia i życzę weny.
OdpowiedzUsuń` Zapraszam też do siebie x
jejku, to dopiero drugi rozdział, a ja jestem wkręcona na maksa. ♥
OdpowiedzUsuńFANTASTYCZNE!
Mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach? ;]
@busiia77
Oczywiście, że tak kochanie :)
UsuńTO JEST NORMALNIE DHASDISAIDSDA ZGOON*-* KIEDY KOLEJNY ROZDZIAŁ?
OdpowiedzUsuńMogłabyś także mnie informować o nowych rozdziałach?? :) xxxx @justbelieve_699
Oczywiście, że tak słońce xd
UsuńTo jest swietne !
OdpowiedzUsuńZajebiste...czekam na nn
OdpowiedzUsuń;*
@BlueeeLou